czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

REKLAMA

Rozrywka

  • 11 marca 2005
  • wyświetleń: 834

Charakter krytyka się po prostu ma... - wywiad z T

Jadąc do Czechowic–Dziedzic na spotkanie promujące ostatnią książkę Zygmunta Kałużyńskiego „Pamiętnik Orchidei”, redaktor Tomasz Raczek (na zdjęciu) zahaczył również o pszczyńską księgarnię „Czartak”, gdzie podpisywał dwie ostatnie książki: „Karuzela z madonnami” i „Karuzela z herosami”. Podczas spotkania mieliśmy okazję uciąć sobie krótką pogawędkę.

MiK: Czy trudno jest być krytykiem?

T.R. Ja mam charakter krytyka, więc dla mnie to nic trudnego. Rzecz polega na tym, że jest we mnie nieustanna potrzeba oceniania tego, z czym mam do czynienia i sprawdzania czy to jest dobre, czy to jest złe. Żeby móc to robić potrzebny jest jednak "warsztat krytyka", dający narzędzia, które w sprawdzaniu tej jakości pomagają.

A nie jest to pójście na łatwiznę?

Dlaczego?

Krytyk krytykuje, ale nie tworzy.

Ależ wręcz przeciwnie – dobra krytyka jest twórczością. Mówi się nawet „twórcza krytyka” – w odniesieniu do recenzji, które przynoszą obserwacje potrzebne do lepszego zrozumienia dzieła artystycznego. Więcej – uważam, że widzowie pozbawieni krytyki są pozostawieni samym sobie i – najczęściej – nie chce im się analizować obejrzanego dzieła. Tak więc nieobecność krytyków zubożyłaby świat pozostałych ludzi. Krytycy są im niezbędni do życia.

Czy nie jest to wywyższanie się?

Krytyk, to jest ten który ocenia, a jeżeli ocenia to musi mieć świadomość, że potrafi ocenić, a więc siłą rzeczy stawia się na pozycji tego, który wie lepiej. Tyle że tak samo postępuje każdy widz, tylko nie zawsze się do tego przyznaje. Bo przecież każdy widz na końcu mówi czy mu się film podobał, czy nie: a więc wywyższa się ponieważ ocenia pracę reżysera i aktorów…

A co pan – jako krytyk filmowy - sądzi na temat współczesnej, neoromantycznej psychodramy w polskim kinie, zapoczątkowanej przez Magdalenę Piekorz i Wojcieszka.

Ja bym był daleki od powiedzenia, że oni cokolwiek zapoczątkowali. Lubię „Pręgi”, cenię Magdę Piekorz i bardzo jej dobrze życzę, ale nie traktuję jej jako prekursorki, ponieważ tego typu filmy psychologiczne powstają od wielu, wielu lat. A w ogóle to kino wywodzi się z literatury gdzie jest to jedna z najstarszych formuł, jakie istnieją. „Pręgi” i tak zyskały w Polsce znacznie większe powodzenie niż można się było spodziewać. Głównie dzięki nagrodzie dla Magdy Piekorz na festiwalu filmowym w Gdyni i nagrody literackiej Nike dla Wojciecha Kuczoka (scenarzysta filmu).

A jakie jest pana zdanie na temat samego festiwalu w Gdyni?

Moje zdanie jest takie, że filmy polskie, które rzadko są udane, na ostatnim festiwalu w Gdyni wypadły lepiej niż się można było spodziewać. Były co najmniej TRZY w całości udane filmy i kilka, które pod pewnymi względami można było uznać za udane. Te trzy to „Pręgi”, Wesele” Wojciecha Smarzowskiego i „Mój Nikifor” Krzysztofa Krauze.

Czy mógłby Pan w kilku zdaniach opowiedzieć naszym Internautom o czym jest Pana książka?

To są właściwie dwie książki: „Karuzela z madonnami” i „Karuzela z herosami”. Pierwsza to zbiór wywiadów i portretów słownych na temat 57 kobiet – głównie gwiazd estrady, pisarek, aktorek, reżyserek. Druga to 57 portretów i wywiadów ze słynnymi mężczyznami. I znowu są wśród nich artyści, aktorzy, reżyserzy, malarze, sportowcy; także – pisarze, językoznawcy, malarze.

Nie ze wszystkimi miałem okazję rozmawiać, bo na przykład żyli w innej epoce. Uważam ich jednak za bardzo ważnych dla mnie i dlatego chciałem się podzielić ich historiami. Pomyślałem sobie, że może dzięki tej książce uda mi się czytelników zarazić tą moją fascynacją.

Na przykład taki El Greco. Albo Stanisław Wyspiański, który jest dla mnie ważny wcale nie dlatego, że pisał wiersze i nie dlatego że malował obrazy i nie dlatego, że robił witraże, i nie dlatego że projektował meble, i nie dlatego że tworzył scenografie teatralne, i nie dlatego że pisał sztuki... Dlatego, że robił to WSZYSTKO NARAZ. Że był pierwszym prawdziwym "człowiekiem teatru", ojcem wielkiej reformy teatru na początku XX wieku.

Jego wszechstronność, uniwersalność, wyjątkowość jest w Polsce niedoceniana z tego względu, że ciągle wkłada się go zamiast w jedną, wielką szufladę to w tych kilkanaście małych szufladek. Jakby kawałki Wyspiańskiego – tu rękę, tu nogę, tam oko. Ciągle widzi się go jako kilkunastu małych ludzików, a on był jednym ogromnym talentem.

Dziękuję za rozmowę!

Wymienione książki można nabyć w czechowickiej księgarni na Lesisku przy ulicy Kolejowej

MiK

---------------------------------------------------------------------

Tomasz Raczek – publicysta, założyciel i pierwszy redaktor naczelny polskiej edycji „Playboya” oraz szef Instytutu Wydawniczego „Latarnik”, dobry przyjaciel zmarłego niedawno Zygmunta Kałużyńskiego. Publikował na łamach "Polityki", "Rzeczpospolitej", "Przeglądu Tygodniowego", "Teatru", "Kina", "Cinemy", "The European",
"Wprost", "Kina Domowego". Jest autorem książek "Pies na telewizję", "Karuzela z madonnami czyli 57 bardzo zakręconych kobiet", "Karuzela z herosami czyli męski świat w 57 odsłonach" oraz napisanych wspólnie z Zygmuntem Kałużyńskim: "Perłowej ruletki", "Poławiaczy pereł" i "Pereł do lamusa".

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

REKLAMA - LINK ROTACYJNY

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.