czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

Reklama

Wiadomości

  • 5 sierpnia 2004
  • wyświetleń: 645

Burza w Domu Harcerza

Wokół Domu Harcerza narosły mity. Szary budynek na skrzyżowaniu Szkolnej i Narutowicza zna prawie każdy czechowiczanin. Losy wielu harcerzy związnych z tym miejscem to materiał na dobrą książkę. Dziś na nowo rozgorzała dyskusja co dalej z budynkiem. W mediach coraz głośniej mówiło się o tym, że budynek się rozpada, że harcerze muszą się przenieść i że prawowity właściciel domaga się jego zwrotu. O tym, czy harcerze się faktycznie przenoszą i jaka czeka ich przyszłość rozmawiamy z komendatką hufca Marzeną Maliną.

- Głośno było o przeniesieniu harcerzy z dotychczasowego Domu Harcerza do zakładowego Domu Kultury Walcownia. Jaki jest finał tej sprawy?

- Władze miasta chciały, byśmy się zdeklarowali, czy chcemy się przenieść, ale nikt nie mówił nam o konkretach. Nikt nie potrafił odpowiedzieć mi na pytanie, ile w nowej siedzibie mielibyśmy płacić np. za media. Nie wiedzieliśmy, czy będziemy tam sami czy z innymi. Nie mogliśmy się zdecydować. W hufcu rozpętała się burza. Jedni chcieli się przenosić, inni nie. Nie spałam po nocach. Nie chcieli się przenosić ci, którzy w Domu Harcerza mają swoje harcówki. W ich stworzenie włożyli wiele sił i serca. Obecnie mamy tutaj siedem harcówek (pozostałe mieszczą się w szkole), Harcerski Klub Taternictwa Jaskiniowego i od niedawna Młodzieżowe Centrum Kultury. Zdecydowana większość instruktorów powiedziała: zostajemy. Więc zostaliśmy. Ja wiedziałam, że to był moment przełomowy. Albo zostajemy i remontujemy, albo się przenosimy.

Więcej, czytaj w papierowym wydaniu Echa na str. 11

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.