czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

Reklama - billboard wiadomości

Wiadomości

  • 24 stycznia 2006
  • wyświetleń: 1589

Ucieka szansa na pracę...

Jeśli burmistrz i przewodniczący Rady Miejskiej nie przestaną się kłócić, ponad tysiąc mieszkańców Czechowic-Dziedzic i okolic może stracić szansę na dobrą pracę!

W Czechowicach-Dziedzicach jest ponad 2 tys. bezrobotnych. Do szczęściarzy należą m.in. ci, którzy mają pracę w mieszczącym się na terenie byłej fabryki rowerów zakładzie TRW Steering System Poland, producenta układów kierowniczych do samochodów. Pracuje tam 300 osób, pojawiła się jednak szansa na to, że miejsc pracy będzie więcej. Spółka, jak informuje Andrzej Zabiegliński, wiceprezes Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, chce za 200 mln zł wybudować kolejny zakład, w którym docelowo zatrudnienie znalazłoby 800 osób, chętnie na pofabrycznych terenach w pobliżu istniejącego już zakładu.

Pojawił się także kolejny potencjalny inwestor: francuska spółka Valeo Electric and Electronic, zajmująca się produkcją podzespołów samochodowych. Planuje wybudować fabrykę alternatorów, w której pracę znalazłoby ponad pół tysiąca osób. Żeby inwestycje doszły do skutku, trzeba poszerzyć KSSE o tereny, którymi interesują się spółki. Rozszerzenie strefy leży w gestii ministra gospodarki, jednak potrzebna jest do tego zgoda Rady Miejskiej. Rząd ma się zajmować strefami w najbliższych dniach. Zabiegliński chce przynajmniej wiedzieć, czy rada w ogóle jest zainteresowana tym tematem. Już kilka tygodni temu zapowiedział, jak najszybciej powinna się odbyć sesja Rady Miejskiej.

- Potrzebuję choć kilku dni na przygotowanie dokumentów potrzebnych do rozmów w ministerstwie - tłumaczy Gazecie Wyborczej.

Za poszerzeniem strefy agituje burmistrz Czechowic-Dziedzic Jan Berger. Tymczasem Marek Dopierała, przewodniczący Rady Miejskiej, jak dotąd nie zwołał sesji. Dopierała tłumaczy, że mimo pisemnych próśb radni nie dostali od burmistrza żadnych dokumentów, na których mogliby się oprzeć, podejmując decyzję. - Te nowe miejsca pracy to na razie tylko wirtualne cyfry. Nie mamy żadnego wiarygodnego dowodu na to, że te zakłady faktycznie mają powstać. To bardzo ważna dla miasta decyzja i nie można jej podejmować pochopnie - mówi. Dodaje, że radni mają inne plany związane z terenami, o które toczy się batalia. Chcą na nich wybudować centrum kulturalno-sportowe, m.in. z biblioteką i halą widowiskową.

- Ludziom, którzy martwią się, by przetrwać z zasiłków do końca miesiąca, nie są potrzebne rozrywki, lecz praca. Dla mnie ta sytuacja jest niezrozumiała. Proszę pana przewodniczącego o zwołanie sesji nadzwyczajnej - apeluje tymczasem burmistrz Berger.

Ostry konflikt między Bergerem i Dopierałą nie jest dla nikogo tajemnicą. Nieraz kłócili się o różne rzeczy, m.in. właśnie o tereny po byłej fabryce rowerów. - Tu jednak idzie o przyszłość miasta, powinni wreszcie pójść po rozum do głowy i jakoś się dogadać - mówią mieszkańcy.

Mediować w tej sprawie próbują Jacek Falfus, poseł PiS-u, oraz bielskie starostwo. Mirosław Szemla z zarządu powiatu mówi, że decyzja musi zapaść w mieście, starostwo nie ma prawa na nikogo naciskać. - Strefa to szansa dla całego regionu. Nie mówimy przecież tylko o konkretnych inwestorach, ale o miejscu, które z czasem może przyciągnąć kolejne firmy - uważa Szemla.

Starostwo proponuje rozwiązanie, które ma usatysfakcjonować obie strony: zwołanie sesji, podjęcie uchwały intencyjnej z różnymi obostrzeniami dla inwestorów, np. określeniem czasu, w którym ma się rozpocząć budowa. Na to jest jednak już bardzo mało czasu. - Pociąg stoi jeszcze na peronie, ale zaraz odjedzie - ostrzega Zabiegliński.

Więcej czytaj w Gazecie Wyborczej.

Reklama - baner pod artykułem

Reklama - link rotacyjny

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.