Praca Czechowice-Dziedzice Praca Czechowice-Dziedzice

czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

REKLAMA - BILLBOARD WIADOMOSCI

Wiadomości

  • 18 sierpnia 2006
  • wyświetleń: 1595

Wakacje nad Bałtykiem

40 uczestników i opiekunów – zadowolonych z pogody i przeżyć – powróciło z kolonii nad Bałtykiem, którą w Starym Borku zorganizowało Obywatelskie Forum Samorządowe z Czechowic-Dziedzic. Dzieci i młodzież od lat 6 do 19 przebywali w schronisku młodzieżowym od 22 lipca do 4 sierpnia. Nad kolonistami czuwała wypróbowana kadra OFS – komendant Zbigniew Klimczok, opiekunowie – Maria Tomaszczyk i Grzegorz Janusz oraz pielęgniarka Edyta Janusz.

Nasze wspaniałe i jakże luksusowe schronisko młodzieżowe położone jest w malowniczym miejscu, niedaleko lasu, w którym odbyło się wiele gier terenowych. Obsługa była wspaniała, a jedzenie pyszne – chwali pobyt nad morzem Adriana Gładki. Podobne wrażenia przywiózł z kolonii OFS Darek Pawłowski. – Ośrodek położony jest między lasami a polami uprawnymi. Z okien rozpościera się piękna panorama okolicy. Jedzenie było tak pyszne, że przytyłem aż pięć kg! – powiada Darek Pawłowski.

– Na obozie było fajnie i wesoło. Ludzie byli mili, a kadra śmieszna. Można było się łatwo zapoznać z innymi uczestnikami. Zwiedziliśmy poligon, po którym jeździliśmy wozem militarnym skot. Po przejażdżce zobaczyliśmy czołg i wyrzutnie rakiet. Nie mogło się obyć bez strzelnicy. Były też chrzty i śluby obozowe – wspomina Bartek Silarski.

Po raz pierwszy byłam na obozie zorganizowanym przez OFS, dlatego miałam obowiązek brać udział w chrzcie, podczas którego trzeba było pokonać tor przeszkód – m. in. kąpać się w kisielu, leżeć na szyszkach oraz umyć głowę w wodzie ze smołą. Wszyscy byli poklejeni i ubłoceni. Najstraszniejszym zadaniem było jednak trzykrotne zlizanie „magicznej mikstury” ze stopy Króla Morza – dodaje Adriana Gładki.

Podczas lizania nogi Bałtyka  zdarzały się przypadki plucia na nogę Króla Morza, więc Bałtyk surowo karał plujących. Nie zabrakło również ślubów obozowych. W sumie związek małżeński zawarło sześć par. Moim zdaniem kadra była doskonała i był to najlepszy obóz, w którym uczestniczyłem – uważa Darek Pawłowski.

Niezapomnianym przeżyciem pozostanie chrzest również dla Anki Pustelnik. – Musiałam położyć się w kisielu, czołgać po szyszkach, wytarzać w błocie i piasku, i zjeść strasznie ostrą miksturę. Wszystko było świetnie zorganizowane, na przykład wyjście na poligon, na którym strzelaliśmy z wiatrówki, jechaliśmy skotem i słuchaliśmy wykładu o pojazdach wojskowych – powiada Anka Pustelnik, która najmilej wspominać będzie zabawę w baloniadę. – Przerzucaliśmy przez siatkę balony z wodą i łapaliśmy je w ręczniki tak długo, aż się rozleciały – oczywiście na nas. Chodziliśmy na plażę, jeździliśmy na przeróżne wycieczki, na których nikt się nie nudził. Jednym słowem – było świetnie!

Oprócz chrztu Adrianie Gładki najbardziej utkwiły w pamięci liczne wycieczki oraz mnóstwo zabaw. Dzięki temu koloniści ani przez chwilę nie mieli okazji, żeby się nudzić. – Na poligonie wojskowym m. in. strzelaliśmy do celu z wiatrówki. Trafiłam raz, za co w nagrodę dostałam czapkę. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo mi się tam podobało, bo było swojsko, wesoło i brudno – twierdzi Adriana Gładki.

Koloniści mieli do dyspozycji autokar, więc program pobytu nad Bałtykiem był bardzo atrakcyjny. Uczestnicy kolonii zwiedzili Kołobrzeg, a w nim latarnię morską i molo. Odbyliśmy także rejs statkiem „Viking” i przeżyliśmy przygodę z piratami, tzn. byliśmy na imprezie pn. „Być piratem”. W Trzebiatowie i Kamieniu Pomorskim zwiedziliśmy katedry. W Kamieniu uczestniczyliśmy w koncercie organowym i poznaliśmy port rybacki – wspomina Darek Pawłowski.

Koloniści byli w Dźwirzynie i Mrzeżynie. Przeszli z Niechorza plażą do ruin kościoła w Trzęsaczu, a z tej miejscowości pojechali kolejką wąskotorową do Pogorzelicy. Dwukrotnie wypożyczyli rowery i zwiedzali na bicyklach okolicę. Wielokrotnie także plażowali się w Grzybowie, położonym 4 km od Starego Borku.

Wszyscy byli zdrowi. Nie odnotowaliśmy żadnych przypadków zatruć czy kontuzji – powiada komendant kolonii Zbigniew Klimczok, który prowadził już w życiu około 40 kolonii i obozów. – Luabię pracę z dziećmi. Chcę im pokazywać piękno ojczystego kraju. Chodzi mi o to, żeby młodzi ludzie umieli je dostrzec – twierdzi Zbigniew Klimczok.

Ukontentowany z kolonii jest również prezes zarządu Obywatelskiego Forum Samorządowego Grzegorz Tomaszczyk, który odwiedził kolonistów. – Najważniejsze, że najbardziej zadowolone z pobytu nad morzem były dzieciaki. W naszej działalności najwięcej satysfakcji daje nam przecież uśmiech dziecka  – powiada Grzegorz Tomaszczyk.

Jan Picheta

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.