Wiadomości

  • 12 lutego 2026
  • wyświetleń: 275

Pracownicy sezonowi z Polski czy z zagranicy - co się bardziej opłaca i dlaczego?

Materiał partnera:

Rynek pracy sezonowej w Polsce zmienia się szybciej, niż wielu przedsiębiorców jest w stanie nadążyć. Branża logistyczna, e‑commerce, rolnictwo, przetwórstwo spożywcze czy hotelarstwo - wszystkie te sektory walczą o tych samych ludzi w dokładnie tych samych miesiącach. Do niedawna większość firm opierała się głównie na lokalnych pracownikach sezonowych. Dziś, przy rosnących niedoborach kadrowych, międzynarodowa rekrutacja przestaje być ciekawostką, a staje się koniecznością.

Pracownicy sezonowi z Polski czy z zagranicy - co się bardziej opłaca i dlaczego?
fot. Freepik


Pojawia się więc kluczowe pytanie: czy bardziej opłaca się zatrudniać pracowników sezonowych z Polski, czy sięgnąć po kandydatów z zagranicy? I co w praktyce oznacza "opłacalność", gdy w grę wchodzi nie tylko stawka godzinowa, ale też rotacja, formalności, ryzyko prawne i jakość pracy?

Polscy pracownicy sezonowi



Polscy kandydaci wydają się naturalnym wyborem - są "pod ręką", znają język, rozumieją realia rynku. Jednak w ostatnich latach ta oczywista przewaga zaczęła się kruszyć.

W wielu regionach Polski bezrobocie spadło do historycznie niskich poziomów. Pracownicy sezonowi mogą przebierać w ofertach, a krótkie zlecenia konkurują z etatami i stałą współpracą B2B. W efekcie firmy coraz częściej doświadczają sytuacji, w której:

  • na ogłoszenia odpowiada mniej kandydatów niż potrzeba,
  • część osób rezygnuje tuż przed rozpoczęciem pracy,
  • rośnie rotacja w trakcie sezonu, gdy pojawiają się lepiej płatne oferty.


Z punktu widzenia organizacji oznacza to trudne do przewidzenia braki kadrowe w najbardziej newralgicznych momentach. Szczególnie mocno odczuwają to przedsiębiorstwa, które polegają wyłącznie na "ostatniej chwili" - ogłoszeniach w internecie, poleceniach znajomych czy lokalnych urzędach pracy.

Jednocześnie polscy pracownicy sezonowi mają swoje niewątpliwe atuty. Szybko wdrażają się w obowiązki, jeśli środowisko pracy jest znane z wcześniejszych sezonów. Łatwiej ich przeszkolić pod kątem standardów jakości czy BHP, bo nie ma bariery językowej. Dla części firm to wciąż fundament strategii zatrudnienia - ale coraz częściej fundament niewystarczający.

Pracownicy sezonowi z zagranicy



Międzynarodowa rekrutacja przestała być domeną tylko największych korporacji. Po pracowników sezonowych z Ukrainy, Gruzji, Mołdawii, Azji Centralnej czy Azji Południowo‑Wschodniej sięgają dziś zarówno duże centra logistyczne, jak i średnie gospodarstwa rolne.

Dlaczego? Bo zagraniczni kandydaci często:

  • są bardziej zmotywowani do intensywnej pracy w krótkim okresie,
  • traktują sezon jako realną szansę zarobku, a nie "dodatkowy dorobek",
  • są skłonni pracować w systemach zmianowych i w mniej atrakcyjnych godzinach.


Wbrew obiegowym opiniom, koszty zatrudnienia pracowników z zagranicy nie zawsze są wyższe. Owszem, pojawiają się dodatkowe wydatki - legalizacja pobytu i pracy, zakwaterowanie, transport, koordynacja - ale w wielu przypadkach rekompensuje je niższa rotacja, większa dyspozycyjność i możliwość zaplanowania obsady na cały sezon z góry.

W praktyce ogromną różnicę robi to, czy pracodawca korzysta z wsparcia doświadczonej agencji pracy tymczasowej. Bez profesjonalnego partnera łatwo wpaść w pułapkę niejasnych procedur, błędów formalnych i ryzyka kar ze strony organów kontrolnych. Przy właściwym podejściu pracownicy sezonowi z zagranicy stają się stabilnym filarem zespołu, a nie źródłem problemów.

Co naprawdę się "bardziej opłaca"



Opłacalność w rekrutacji sezonowej to nie tylko stawka brutto za godzinę. To suma wielu elementów, które w praktyce decydują o tym, czy firma zrealizuje zamówienia, utrzyma terminowość dostaw i poziom obsługi klientów.

Warto wziąć pod uwagę kilka wymiarów.

Koszty bezpośrednie i ukryte



Na pierwszy rzut oka polscy pracownicy sezonowi wydają się tańsi - brak wydatków na legalizację pobytu, często brak konieczności zapewniania zakwaterowania. Jednak w kalkulacji pełnego kosztu zatrudnienia trzeba uwzględnić:

  • czas poświęcony na ciągłe rekrutacje i wdrożenia nowych osób,
  • straty wynikające z nieobsadzonych zmian,
  • błędy produkcyjne lub opóźnienia w kompletacji zamówień,
  • koszty nadgodzin stałej kadry, która "łata dziury".


Z kolei przy pracownikach sezonowych z zagranicy pojawiają się koszty formalne i organizacyjne, ale jeśli rekrutacja jest dobrze zaplanowana, obsada stabilna, a rotacja niska, całkowity koszt w przeliczeniu na zrealizowaną produkcję lub liczbę obsłużonych zamówień może okazać się korzystniejszy.

Czas reakcji i elastyczność



Sezon rządzi się własnymi prawami. Popyt potrafi skoczyć w górę w ciągu kilku dni. W takich warunkach przewagę zyskują firmy, które mają dostęp do szerokiej puli kandydatów - zarówno lokalnych, jak i zagranicznych. Im węższy kanał rekrutacji, tym większe ryzyko, że w kluczowym momencie zabraknie rąk do pracy.

Tu widać rosnące znaczenie międzynarodowej rekrutacji. Dzięki niej agencja pracy tymczasowej może budować "rezerwę kadrową" z różnych krajów i szybko reagować na zapotrzebowanie klientów. Dla pojedynczej firmy, działającej w pojedynkę, osiągnięcie takiej skali jest praktycznie niemożliwe.

Ryzyko prawne i wizerunkowe



Zatrudnianie cudzoziemców wiąże się z większą liczbą formalności. Zezwolenia, oświadczenia, kontrole, zmieniające się przepisy - to obszar, w którym błędy bywają kosztowne. Dlatego kluczową rolę odgrywa profesjonalna agencja, która przejmuje na siebie ciężar zgodności z prawem, pilnuje terminów i standardów dokumentacji.

Jednocześnie także przy pracownikach z Polski pojawia się ryzyko - choćby w obszarze czasu pracy, BHP czy form zatrudnienia. Dobrze poukładany model współpracy z agencją pracy tymczasowej pozwala uporządkować te kwestie niezależnie od narodowości pracowników. To często decyduje o tym, czy sezon kończy się sukcesem, czy kontrolą i mandatami.

Rola agencji pracy tymczasowej



W świecie, w którym braki kadrowe stają się normą, a nie wyjątkiem, profesjonalne agencje przestają być "dostawcą ludzi", a stają się partnerem strategicznym. To one łączą lokalnych pracowników sezonowych z kandydatami z zagranicy w jeden, spójny system rekrutacji.

Dobry partner nie tylko dostarcza osoby na zmianę, ale:

  • planuje z wyprzedzeniem strukturę zatrudnienia na cały sezon,
  • doradza, jaki miks pracowników polskich i zagranicznych będzie optymalny,
  • dba o zgodność formalną, dokumenty i procesy,
  • wspiera w organizacji zakwaterowania, transportu i koordynacji na miejscu.


"Praca sezonowa wymaga od pracodawców bardzo dobrej organizacji i szybkiego reagowania. Z naszego doświadczenia w Atlaswork wynika, że firmy, które planują rekrutację z wyprzedzeniem, znacznie rzadziej mierzą się z brakami kadrowymi w szczycie sezonu" - powiedział w rozmowie z nami ekspert agencji pracy tymczasowej Atlaswork.

Ten cytat dobrze oddaje sedno sprawy. Nie chodzi o to, by w ostatniej chwili decydować: "Polacy czy cudzoziemcy?". Kluczowe jest zbudowanie takiego modelu, w którym obie grupy uzupełniają się, a agencja spina wszystko w jeden, przewidywalny proces.

Kiedy postawić na Polaków, a kiedy na cudzoziemców



Nie ma jednej odpowiedzi dla wszystkich firm. Są natomiast konkretne sytuacje, w których przewaga jednego lub drugiego rozwiązania staje się szczególnie widoczna.

Warto mocniej oprzeć się na pracownikach z Polski, gdy:

  • sezon jest bardzo krótki, a praca wymaga wysokiego poziomu znajomości języka,
  • firma ma silną markę lokalną i łatwo przyciąga kandydatów z okolicy,
  • zadania są mocno osadzone w specyfice lokalnego rynku (np. bezpośrednia obsługa klienta).


Z kolei pracownicy sezonowi z zagranicy mogą okazać się lepszym wyborem, jeśli:

  • sezon trwa kilka miesięcy i wymaga stabilnej, nieprzerwanej obsady,
  • lokalny rynek pracy jest już "wysycony" i brakuje chętnych do pracy zmianowej,
  • firma planuje skalowanie działalności i potrzebuje powtarzalnego, przewidywalnego modelu rekrutacji.


W praktyce najbardziej efektywne okazują się modele mieszane. Część zespołu tworzą doświadczeni pracownicy lokalni, którzy znają procesy, język i kulturę firmy. Druga część to cudzoziemcy, którzy wnoszą dodatkową siłę roboczą i pozwalają utrzymać pełną obsadę w najbardziej intensywnych tygodniach. Taki układ wymaga jednak sprawnej koordynacji, dobrej komunikacji i przemyślanego podziału ról.

Dlaczego międzynarodowa rekrutacja będzie rosła



Wszystko wskazuje na to, że znaczenie międzynarodowej rekrutacji w uzupełnianiu braków kadrowych będzie tylko rosnąć. Starzenie się społeczeństwa, emigracja zarobkowa Polaków, rosnące oczekiwania płacowe - to trendy, których nie da się odwrócić w krótkim czasie.

Firmy, które już dziś uczą się pracy z zespołami wielonarodowymi, zyskują przewagę konkurencyjną. Potrafią szybciej reagować na zmiany popytu, lepiej planują sezon, a dzięki wsparciu doświadczonej agencji pracy tymczasowej minimalizują ryzyka formalne. Co ważne, nie rezygnują przy tym z polskich pracowników sezonowych, lecz budują elastyczny, wieloźródłowy system pozyskiwania kadr.

Jeżeli chcesz zobaczyć, jak w praktyce wygląda takie podejście, warto przyjrzeć się, w jaki sposób Atlaswork łączy rekrutację lokalną z międzynarodową i przekłada to na realną stabilność zatrudnienia w szczycie sezonu.

Ostatecznie pytanie nie brzmi już: "Polacy czy cudzoziemcy?". Prawdziwe pytanie, które powinieneś sobie zadać, to: "Jak zbudować taki model współpracy z agencją, aby w każdym sezonie mieć dokładnie tylu ludzi, ilu potrzebujesz - niezależnie od tego, skąd pochodzą?". Odpowiedź na nie w coraz większym stopniu decyduje o tym, kto wygra wyścig o klienta w najbardziej gorących miesiącach roku.