Wiadomości
- 14 czerwca 2026
- 17 czerwca 2026
- wyświetleń: 4538
[Historyczne ciekawostki] Z dziedzickich Kopciów-Klimańców: Alojzy Kopeć
W ramach naszego cyklu "Historyczne ciekawostki" przedstawiamy kolejny tekst Krzysztofa Iskrzyckiego, autora bloga "Trzy wioski i pół - fabularyzowane historie lokalne".

Dzieciom i wnukom Alojzego Kopcia,
oraz wszystkim tym w których żyją jeszcze dawne Dziedzice.
O Alojzym Kopciu z Dziedzic chciałem napisać odkąd jesienią 2025 roku odwiedziłem dom jego syna Adama i poznałem historię starego rodu siedlaczego Kopciów-Klimańców. Dzisiaj, dziewięć miesięcy później artykuł o nim- także dzięki pomocy wielu życzliwych osób- wreszcie może ujrzeć światło dzienne. A jest o czym pisać, i jest o czym opowiadać. I nie wszystko udało się pomieścić w formule tego kilkustronicowego tekstu.
O dziedzickich rodach Machaliców, Stryczków, Janików czy Kielochów, którzy współtworzyli historię miejscowości napisano już wiele ciekawych artykułów i książek. Biorąc pod uwagę ich wkład w lokalne dzieje wydaje się to jak najbardziej uzasadnione. O Kopciach z kolei pisano mniej, co wobec ich wyraźnego, a nawet wybitnego udziału w życiu społecznym, religijnym i politycznym Dziedzic może budzić zdziwienie. Zanim dojdziemy do Alojzego Kopcia- głównego bohatera tej opowieści- trzeba by uporządkować najpierw lokalne dziedzictwo Kopciów-Klimańców.
Pierwszą dziedzicką szkołę utworzył miejscowy wójt Jakub Kopeć. Od tego czasu huk wody przetoczyło się w pobliskiej Wiśle, i niewiele przechowało się w ludzkiej pamięci. Ale coś tam jednak, mimo wszystko wiemy. Wiemy, że był Jakub Kopeć pierwszym z linii Kopciów z przydomkiem Klimaniec. W jego przypadku wynikało to z racji sprawowanej opieki nad małoletnią Katarzyną Klimańcówną. W domu Katarzyny- dziedziczki gospodarstwa swoich przedwcześnie zmarłych rodziców: Macieja Klimańca i Katarzyny z Machaliców-zaadoptowano na potrzeby uczniów tzw. wielką izbę. Odtąd Dziedziczanie dysponowali swoją własną szkołą. Był to rok 1832. Notabene, gdy w końcówce lat czterdziestych Katarzyna założyła rodzinę i wzięła się za gospodarowanie trzeba było szkole znaleźć nowe miejsce. W ten sposób przeniesiono ją do dawnego młyna Klimów.
Wychodząc za mąż za Pawła Kopcia stała się Katarzyna Klimańcówna pramatką wszystkich Kopciów-Klimańców. Od Dziedzic, przez Górne Czechowice, Międzyrzecze Dolne aż po Bronów. Od Dziedzic też aż po Bronów, gdzie osiedlało się Kopciowe potomstwo przetrwała pośród ich członków świadomość wspólnoty rodowej.
Mąż Katarzyny, Paweł, w ostatnich latach swojego życia zaangażował się w trwające już od dłuższego czasu próby utworzenia odrębnej od Czechowic parafii w Dziedzicach. Kościół od lat stał już-gotowy i piękny- ale bez własnego proboszcza. Kierując staraniami miejscowej społeczności katolickiej doprowadził w końcu Paweł Kopeć do utworzenia nowej samodzielnej parafii w Dziedzicach. Przy tej okazji wspomógł Paweł poprzez swojego syna Franciszka podobne wysiłki podjęte przez Bronowian, którzy w końcu mogli się odłączyć od parafii w Rudzicy, i utworzyć-podobnie jak Dziedziczanie- swoją własną. Paweł Kopeć był dziadkiem Alojzego.
Wspólnym przedsięwzięciem Machaliców i Kopciów, była miejscowa Włościańska Cegielnia Parowa. Rok jej założenia 1897 pokrywa się z wejściem Dziedzic w okres przyspieszonej industrializacji i postępującej wraz z nią urbanizacji dotychczas czysto rolniczych terenów miejscowości. Wygląda więc na to, że dziedziccy siedlacy wyczuli dobrze klimat zachodzących we wsi zmian. Otwierał się nowy, duży i co najważniejsze lokalny rynek zbytu na materiał budowlany: cegłę. Wobec szybkiej rozbudowy przemysłu opartego głównie na kapitale zewnętrznym ta chłopska, miejscowa inicjatywa zasługuje na uwagę. W skład właścicieli cegielni wszedł nie tylko ojciec Alojzego Józef, ale także jego bliżsi i dalsi krewni. Pierwsze dekady xx wieku były czasem największej dla cegielni prosperity, przynosząc również spore dochody współwłaścicielom, w tym i Kopciom-Klimańcom.
Podczas wojny cegielnia działała pod niemieckim zarządem. Po okresie przejściowym po jej zakończeniu została w 1951 roku przejęta przez państwo polskie. Stało się to zresztą z rażącym naruszeniem prawa, bowiem cegielnia dziedzicka nie była przedsiębiorstwem na tyle dużym, aby pozostawienie jej w prywatnych rękach zagrażało jakimkolwiek interesom Polski Ludowej. W latach współczesnych grunty pozostałe po zlikwidowanej cegielni zostały sprzedane inwestorom, przy czym jak się wydaje prawa spadkobierców prawowitych właścicieli nie zostały uwzględnione. Stąd zrodziło się później poczucie krzywdy rezonujące do dziś. A ponieważ nad krzywdą zawsze trzeba się pochylać-zasługuje ona na odrębne opracowanie w przyszłości.
W latach już powojennych Józef Kopeć- brat Alojzego- działał na rzecz upodmiotowienia Dziedzic w procesie tworzenia nowej jednostki miejskiej. Jak wiadomo utworzenie miasta Czechowice z pominięciem nazwy, a więc i roli Dziedzic wywołało pośród Dziedziczan wielkie i uzasadnione niezadowolenie. Zaangażowanie Józefa Kopcia pomogło przynajmniej częściowo wynagrodzić tę niesprawiedliwość doprowadzając ostatecznie do zmiany nazwy miasta: z jednoczłonowej Czechowice na dwuczłonową Czechowice-Dziedzice.
Wreszcie nie można nie wspomnieć o Eugeniuszu Kopciu autorze fundamentalnej dla naszej lokalnej historiografii pracy ''Szkice z przeszłości Czechowic-Dziedzic''. Przodkowie Eugeniusza również pochodzili z tego samego, co Alojzy dziedzickiego pnia Kopciów-Klimańców. Ojcowie Alojzego i Eugeniusza byli kuzynami.
Dziedziccy Kopciowie- bogaci i wpływowi siedlacy- byli widoczni w pejzażu życia społeczego i politycznego swojej gminy. Nic więc dziwnego, że można o nich odnaleźć nieco informacji w pracach naszych regionalistów, są to jednak- niestety- w większości tylko krótkie wzmianki, rozsypane po akapitach wielu różnych książek.
O Alojzym Kopciu, bohaterze niniejszego artykułu odnaleźć można w źródłach zaledwie kilka zdań, co sprawia że jego ciekawy i trudny życiorys odzwierciedlający w znacznym stopniu los bogatych właścicieli gospodarstw tzw. siedlaków nie przyciągnął jak dotąd większej uwagi. Szczęśliwie udało się jeszcze porozmawiać z członkami rodziny Alojzego, i ocalić resztki pamięci jaka po nim pozostała. Pamięci, która nie spisana degraduje się przecież nadzwyczaj szybko.
Do materiału uzyskanego w wywiadach bezpośrednich z żyjącymi przedstawicielami dziedzickich Kopciów udało się dzięki współpracy z Cieszyńskim Muzeum 4 Pułku Strzelców Podhalańskich dołączyć ciekawe informacje z kwerendy w Centralnym Archiwum Wojskowym. Wszystko to razem: informacje zebrane z lokalnych publikacji, plon bezpośrednich rozmów autora, i kwerenda cieszyńskiego Muzeum 4 P.S.P. pozwala wreszcie opowiedzieć nieopowiedzianą nigdy wcześniej historię Alojzego Kopcia, syna z siedlaczego rodu, który padł ofiarą swoich trudnych czasów.
Alojzy Kopeć (1901-1953) był przedstawicielem przedwojennej patriotycznej i religijnej inteligencji chłopskiej. Wobec wielkich turbulencji politycznych z lat 1914-1953 miało to w bezwzględny sposób zadecydować o jego życiu. Jego matka Jadwiga z Waliczków była dziedziczką gospodarstwa swoich rodziców z Czechowic- Grabowic. Ojciec Alojzego, Józef przejął gospodarstwo Kopciów-Klimańców w Dziedzicach. Końcem xix wieku połączone gospodarstwo Józefa Kopcia i Jadwigi z Waliczków osiągnęło swój największy obszar obejmując przeszło 30 hektarów gruntów rolnych i pastwisk. Część gruntów tego gospodarstwa znajdowała się nawet poza Wisłą po stronie pruskiej. Co ciekawe Kopciowie mieli do tej części swych pól dostęp względnie dobry, chociaż zdarzało się Prusacy sprawdzali czy w zbieranym z łąk sianie nie ma przewożonej czasem kontrabandy.
Centrum Kopciowego gospodarstwa znajdowało się na niewielkim wzniesieniu pomiędzy obecnymi ulicami Legionów i Piasta. Ich dom, wspaniały duży budynek z tzw. wysiodkami, wybudowany jeszcze w 1828 roku stał na samym szczycie wzniesienia otoczony okazałymi zabudowaniami z osobnym chlewem, stodołą i szopą. Był to numer 47 według dawnej poaustriackiej numeracji konskrypcyjnej. Do gospodarstwa prowadziła szeroka aleja wysadzana dębami. Bardzo możliwe, że pod tymi dębami zbierały już swoje żołędzie dzieci zmierzające do pierwszej dziedzickiej szkoły.

Alojzy Kopeć przyszedł na świat w rodzinie wpływowej i dobrze sytuowanej, gdzie przykładano wielką wagę do kształcenia potomstwa. Ówczesne uwarunkowania polityczne- wewnętrzna słabość habsburskiego modelu państwowego- oznaczały sporą autonomię dla mniejszości narodowych wchodzących w skład tego państwa. Wynikająca stąd duża swoboda na poziomie lokalnym sprawiała, że bez przeszkód można było budować i pielęgnować własną świadomość religijną, społeczną i narodową- szczególnie dotyczyło to zamożniejszych przedstawicieli tych mniejszości. Nie inaczej było pośród dziedzickich siedlaków- gospodarzy o tożsamości narodowej polskiej.
Alojzy najpierw uczęszczał do miejscowej szkoły powszechnej w Dziedzicach, następnie do Gimnazjum Realnego w Białej Krakowskiej. Gimnazjum to ukończył w 1918 roku.
W sam raz, aby 11 listopada wstąpić jako ochotnik do formowanej w Białej kompanii strzelców. Od połowy grudnia w ramach kompanii służył w 12 Pułku Piechoty. W styczniu i lutym 1919 roku brał udział w walkach z wojskami czeskimi na Śląsku Cieszyńskim. W tym samym roku do września przebywał na Ukrainie, gdzie uczestniczył w walkach na tamtejszym froncie. Między innymi w Niżniowie, Kamieniobrodzie, Chyrowie, pod Drohobyczem i Stanisławowem. W październiku został urlopowany bezterminowo w związku ze spodziewanym plebiscytem na Śląsku Cieszyńskim. Brał udział w pracach Głównego Komitetu Plebiscytowego do sierpnia 1920 roku. W latach 1920-1924 kształcił się w Państwowej Średniej Szkole Rolniczej w Czernichowie. Egzamin główny zdał w czerwcu 1924 roku w zawodzie agrotechnik. Praktykę rolniczą odbył w majątku Kossowa skąd z powodu śmierci brata został odwołany do domu w Dziedzicach- Alojzy był bowiem potrzebny na gospodarstwie. 28 kwietnia 1936 roku ożenił się Alojzy z Anną Mikołajczak (1909-2002), córką Kacpra i Marii z Rumińskich. Jeszcze przed wojną wraz z żoną przejął też- wtedy już 28 hektarowe- gospodarstwo swoich rodziców.
Gospodarowanie na rozległym majątku rolnym oraz małżeństwo z Anną nie przeszkodziło Alojzemu w kontynuowaniu służby i kariery wojskowej. Przez cały okres dwudziestolecia międzywojennego Alojzy- oficer rezerwy- brał udział w szkoleniach i ćwiczeniach wojskowych podnosząc swoje kwalifikacje i awansując. W ten sposób w 1935 roku na cztery lata przed wybuchem wojny doszedł Alojzy do stopnia porucznika rezerwy. W latach 1937-1938 przydzielony do Obrony Narodowej. Jako członek kadry oficerskiej rezerwy 4 Pułku Strzelców Podhalańskich Alojzy został uhonorowany odznaką pamiątkową pułku. Jeszcze z czasów walk na Ukrainie nosił również odznakę Orląt przyznawaną żołnierzom zaangażowanym w walki o Lwów. Dewizą tego kresowego miasta jak wiemy było Semper fidelis-zawsze wierny. W podobny sposób można określić i postawę Alojzego Kopcia w całym omawianym tutaj okresie, także w zbliżających się latach wojny, okupacji i następnie powojennej instalacji władzy komunistycznej. Proweniencja tej wierności nie była jednak kresowa, ale miejscowa- dziedzicka.
Zanim przejdę do szczegółów wojennej i okupacyjnej działalności Alojzego, muszę nadmienić, iż z tego okresu pozostały dwie kwestie, których nie udało się naświetlić wystarczająco jasno. Pierwsza to udział Alojzego w Kampanii Wrześniowej. Nie przetrwały żadne opowieści na ten temat w pamięci rodziny. Nie udało się również odnaleźć żadnych informacji w archiwach. Biorąc pod uwagę wcześniejsze zaangażowanie Alojzego w sprawy wojska i jego międzywojenną karierę- był przeszkolonym oficerem rezerwy- można założyć, że jeżeli został zmobilizowany- wziął udział w wojnie obronnej. Pewną poszlaką może być fakt, że podczas ewakuacji jego żona wraz z najbliższymi wyjechała z Dziedzic kierując się w stronę Krakowa i Kielc. W opowieści o tej podróży nie pojawia się Alojzy co może sugerować, że w tym czasie nie było go już w domu. Osobiście skłaniam się ku tezie, że zajęty był sprawami wojny, niemniej trzeba zaznaczyć, że nie ma na to jednoznacznych dowodów. Po prostu nie zawsze możliwe jest dotarcie do prawdy. Szczególnie po tak wielu latach.
Druga niejasna sprawa z tego czasu to data wysiedlenia Kopciów z ich gospodarstwa. Alojzy jak należało się tego spodziewać nie podpisał niesławnej volkslisty. Ani myślał współpracować z Niemcami. Przy tak dużym gospodarstwie deklarowanie narodowości polskiej w warunkach okupacji oznaczało wywłaszczenie, a następnie wysiedlenie. Co rzeczywiście się stało. Kiedy dokładnie wysiedlenie miało miejsce nie sposób dzisiaj ustalić. Zachował się co prawda w notatkach córki Alojzego Jadwigi interesujący opis samego wysiedlenia, brakuje w nim jednak tak nam potrzebnej daty. Jest to o tyle istotne, że od tego dnia Alojzy już do samego końca wojny musiał się ukrywać. Niemcy standardowo przy tego rodzaju eksmisjach wywozili Polaków do któregoś z obozów z sieci tzw. Polenlager. Alojzy- za radą żony - w ostatniej chwili uciekł wyskakując przez okno na tyłach domu. Od tego momentu był poszukiwany. Jedynymi mieszkańcami, którzy wówczas pozostali na miejscu był brat Alojza Adolf (został wywieziony) i pani Kopciowa Anna z córką. Akurat w ten czas mała Jadwisia chorowała na szkarlatynę. Tylko dlatego też Anna z córką nie zostały zabrane do obozu. Gospodarstwo zostało jednak opróżnione i zasiedlone później przez tzw. bauera.
Tak więc większość czasu okupacji Alojzy musiał się ukrywać z rzadka tylko widując się ze swoją rodziną. Do spotkań z żoną i córką dochodziło zazwyczaj potajemnie w lesie w Górnych Czechowicach. Opis jednego takiego spotkania zachował się w notatkach córki państwa Kopciów. Kilkadziesiąt lat później wspominała Jadwiga: Ciemno było. Idziemy ja i mama (zabrała z krzaków pakunek) do lasu. W dali widzę ognik, idziemy dalej a tam tata palił papierosa by nam dać namiar. Uciecha, zjedliśmy kolację wigilijną pod dębem i tata powiedział ''Pamiętaj Jadziu, że pod tym dębem jedliśmy wieczerzę".
Pozostając w ukryciu Alojzy zaangażował się w lokalną działalność podziemną i partyzancką, najpierw w dziedzickich strukturach NOW, których był dowódcą, a później po scaleniu Narodowej Organizacji Wojskowej z AK, wiosną 1943 roku wszedł w skład dziedzickiej grupy tej organizacji obejmując stanowisko zastępcy jej dowódcy. W konspiracji działał pod pseudonimem Żubr II. Ta wojenna działalność przeciwko okupantowi stała się później źródłem jego kłopotów z nową reżimową władzą komunistyczną po wojnie. W latach tych był dwukrotnie aresztowany i przetrzymywany. Pretekstem za każdym razem była jakość oddawanych przymusowych kontyngentów zbożowych. Aresztowania zaś dziwnym trafem przypadały akurat w momentach przesilenia politycznego. Na przykład podczas niesławnego referendum 3xTak. Gdy dla komunistów ważnym było uciszyć potencjalnych przeciwników- Alojzy trafiał do aresztu. Władze niewątpliwie miały nie niego "uważanie". Nękano też rodzinę próbując zmusić ją do zrzeczenia się gospodarstwa, aby w jego miejsce utworzyć w Dziedzicach spółdzielnię. I gospodarować w nowym socjalistycznym stylu. Alojzy nie chciał o tym słyszeć. On starej daty patriota, klerykał i wpływowy gospodarz był miejscowym decydentom bez wątpienia solą w oku.
8 maja 1953 roku Alojzy Kopeć nieoczekiwanie znalazł się w szpitalu w Białej, gdzie też tego samego dnia zmarł. (Pośród jego potomnych nie ma dzisiaj- 73 lata później- zgody co do okoliczności tej śmierci. Część rodziny żywi przekonanie, że mogły stać za nią komunistyczne służby. Był to okres jeszcze stalinowski, kiedy rzeczywiście likwidowano przeciwników politycznych posuwając się do metod kryminalnych, nie można więc tego całkowicie wykluczyć.)
Była to na pewno śmierć przedwczesna i tym bardziej bolesna i niesprawiedliwa, że nie zdążyli sobie pożyć w normalności państwo Kopciowie. Mieli za sobą co prawda 17 lat małżeństwa, ale poza kilkoma przedwojennymi latami był to czas, gdy spokój i szczęście rodziny niszczyła wojna i zakłócała brudna polityka.
W ciągu ulicy Legionów w Dziedzicach ponad linią kolejową znajduje się most. Jadąc ku niemu szosą od Zabrzega, miniemy dzisiaj najpierw skrzyżowanie z drogą szybkiego ruchu, następnie cmentarz parafialny i kościół Najświętszej Maryi Panny Wspomożenia Wiernych, który-poruszając się dalej ulicą Legionów-mieć będziemy po swojej lewej stronie. Po prawej na wysokości cmentarza znajdowały się już pola i zabudowania Kopciów. Ich dom stał nieco w głębi, bliżej ulicy Piasta, częściowo przesłonięty ogromną stodołą. Za kościołem i starą kaplicą Machaliców ulica Legionów skręca po łuku w stronę mostu i prowadzi dalej w kierunku nowoczesnego centrum handlowego. Wcześniej przy drodze tej, w dół za mostem znajdowała się tzw. kablownia oraz włościańska cegielnia parowa. Most był drewniany wówczas i znacznie węższy niż ten dzisiejszy. Na tym moście Alojzy, który poruszał się na rowerze został potrącony przez samochód dostawczy. Obrażenia, które odniósł okazały się na tyle poważne, że kierujący pojazdem, (nie udało się ustalić jego personaliów) zdecydował się zawieźć poszkodowanego do szpitala nie czekając na przyjazd karetki! Możliwe, że ta podwózka dopełniła dzieła. Trudno sobie wyobrazić, aby transport w takich warunkach człowieka poważnie rannego mógł nie pogorszyć jego stanu. W każdym razie Alojzego nie można już było uratować.
Na pogrzebie pojawiły się nieprzeliczone tłumy Dziedziczan. Kondukt żałobny był tak długi, że w chwili w której trumna z ciałem zmarłego spoczęła już na katafalku we wnętrzu kościoła, ostatni żałobnicy znajdowali się wciąż jeszcze w obrębie Kopciowego gospodarstwa. Przyszli wszyscy, którzy znali Alojzego. Którzy liczyli się z jego zdaniem. I którzy wiedzieli kim był.
A był Alojzy Kopeć ostatnim z wielkich siedlaków dziedzickich- gospodarzy, którzy dzięki pracy, wpływom i zamożności dominowali w życiu Dziedzic przez niemal cały okres historii tej miejscowości.
Niegdyś wspaniałe gospodarstwo siedlacze, najpierw należące do rodu Indeków, potem Klimańców, wreszcie Kopciów-Klimańców dzisiaj już nie istnieje. Ostatecznie do jego likwidacji nie przyczyniła się władza komunistyczna wrogo nastawiona do bogatej ''obszarniczej'' warstwy chłopstwa, ale postępująca industrializacja Dziedzic. Już początkiem xx wieku zaczęły odpadać od tego gospodarstwa pierwsze grunty. Po części na Kopciowych ziemiach rodziła się czechowicka kopalnia. To parcele z tego gospodarstwa poszły już w czasach Polski Ludowej pod zabudowę jednorodzinną dla osiedlających się w Dziedzicach pracowników przemysłu i kolejarzy. Na Kopciowych polach wreszcie wytyczono również część dziedzickiego odcinka DK1 co przypieczętowało los gospodarstwa.
Miejscowa industrializacja, którą bez wyolbrzymiania nazwać możemy dziedzicką rewolucją przemysłową nie tylko doprowadziła do marginalizacji starych, wpływowych rodów siedlaczych, ale w ogóle zakończyła wielusetletnią historię dawnych Dziedzic- miejscowości o charakterze rolniczym.
Źródła do artykułu
- E. Kopeć "Szkice z przeszłości Czechowic-Dziedzic",
- G. M. Chromik "Czechowice-Dziedzice i okolice",
- Erwin Woźniak "W kręgu znanych dziedzickich rodów Machaliców, Stryczków, Janików, Kielochów",
- J. Krętosz ''Parafia i kościół w Bronowie w latach 1877-1939'',
- Informacja CAW pozyskana przez cieszyńskie Muzeum 4 Pułku Strzelców Podhalańskich,
- Wywiady przeprowadzone przez autora z przedstawicielami dziedzickiego rodu Kopciów.
Historyczne ciekawostki
Odkurzamy stare zdjęcia i niezwykłe historie mieszkańców Czechowic-Dziedzic oraz okolicznych miejscowości sprzed lat. Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Historyczne ciekawostki" podaj
Gorący tematAbsolwenci "resortówki" spotkali się 50 lat po ukończeniu szkoły
Gorący temat[FOTO] Minęło 55. lat od pożaru w czechowickiej rafinerii. IPN o przebiegu akcji
[WIDEO] Dyskoteka na czechowickim kąpielisku MOSiR w 2011 roku
Gorący temat[Historyczne ciekawostki] Z dziedzickich Kopciów-Klimańców: Alojzy Kopeć
Gorący temat[WIDEO] OSP Ligota ma 130 lat. Powstał film o historii jednostki
Gorący tematZmarł Stanisław Janicki, legenda polskiego kina. Pochodził z Czechowic-Dziedzic
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.







