Praca Czechowice-Dziedzice Praca Czechowice-Dziedzice

czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

REKLAMA - BILLBOARD WIADOMOSCI

Wiadomości

  • 27 grudnia 2010
  • wyświetleń: 4413

Fuszerka przy ulicy Woźniackiej?

Radość bronowian z nowego asfaltu na ulicy Woźniackiej nie trwała długo. Po tygodniu zaobserwowali, że nawierzchnia zaczyna pękać. Ale na tym nie koniec wytykanych przez nich zaniedbań.

– Ponad dziesięć lat czekaliśmy na remont drogi. Walczyli o to między innymi moi rodzice oraz sąsiedzi. Dlatego bardzo ucieszyliśmy się z obiecanego asfaltu. Wcześniej człowiek chodził ubłocony, a teraz miało się to zmienić – mówi Kamil Starostka.

– Jesteśmy wdzięczni burmistrzowi i sołtysowi za ich starania, ale nie rozumiemy, dlaczego po rozpoczęciu robót nie mieli wpływu na to, co się dzieje. Gospodarzem wsi jest wybrany przez nas sołtys. Jest on naszym przedstawicielem i powinien mieć prawo reagowania – uważa Regina Starostka.

W połowie listopada remont ulicy Woźniackiej został odebrany przez ratusz. Mieszkańcy nie mogli uwierzyć, że można było na takim etapie zakończyć prace. Od razu zauważyli, że asfalt zaczął pękać. – Ta droga powinna być mocna, bo jeżdżą po niej ciągniki – tłumaczy pan Kamil. I opowiada, że pewnego dnia, przyglądając się pracy robotników, usłyszał, jak jeden mówi do drugiego, żeby nie ubijał tak mocno pobocza, bo całe „spłynie”.

– Kto zezwolił takiej firmie pracować? – zastanawia się pani Regina. Popierają ją sąsiedzi.

– Tu jest dziadostwo. Nie podobają mi się rowy, bo jest w nich pełno kamieni. Miało być zrobione pobocze, a nie jest. A przecież na miejscu pracy był kierownik, wykonawca i majster. Wykończenie też jest fatalne. Jak ktoś zjedzie z ulicy to wszystko zniszczy – skarży się Gertruda Londzin. I dodaje, że sama musiała równać ziemię przy pomocy kopaczki. Zastrzeżenia zgłasza również Irena Krzempek.

Mieszkańcom nie podoba się też odwodnienie drogi. – Specjalistą nie jestem, ale z rowów można było usunąć korzenie, które blokują przepływ. Panowie z firmy obiecali, że to zrobią, ale nie dotrzymali słowa – mówi pan Kamil. A pani Regina obawia się, że woda spływając w stronę ich domostw może kiedyś ich podtopić. – Odszkodowania nie dostanę, bo nie płacę KRUS-u – tłumaczy.

Bronowianie zastanawiają się też, dlaczego tylko do niektórych posesji wykonano wjazdy asfaltowe. – Mój mostek nie został zaasfaltowany, chociaż było to w planach. Stary asfalt zerwano, a nowego nie położono – skarży się Edward Szczypka, który teraz wjeżdża do swojego domu przez teren wysypany kamieniem. Asfaltowego zjazdu nie doczekał się też Kamil Starostka.

Wjazdy na pola uprawne miały być wykonane z kamienia lub pozostać ziemne. Jest tak rzeczywiście, ale zdaniem mieszkańców są one zbyt strome. – Tam można wjeżdżać chyba na motorach crossowych, bo traktorem będzie trudno – stwierdza pan Kamil. Nie jest zadowolony też z poboczy, które są jego zdaniem zbyt wąskie. – W projekcie były dwa pobocza półmetrowe, jedno utwardzone, drugie nie – mówi.

Więcej w wydaniu papierowym Gazety Czechowickiej.

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.