Praca Czechowice-Dziedzice Praca Czechowice-Dziedzice

czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

REKLAMA

Rozrywka

  • 31 grudnia 2004
  • wyświetleń: 1232

W co się bawić?

„Nareszcie, nareszcie! Sylwester w Budapeszcie! I niebo jak miska, i jest co do pyska wziąć!”– słowa popularnej niegdyś piosenki satyrycznej dziś mogą nam się wydać komiczne. Cóż bowiem dziwnego w tym, że jedziemy spędzić Sylwestra do Budapesztu, Paryża, czy w każde dowolne miejsce na ziemi? Jednak w rzeczywistości PRL-u, z czasów którego pochodzi tekst piosenki, Sylwester w Budapeszcie czy też w ogóle poza granicami kraju był nie lada rarytasem.

Dziś możemy spędzić ten wieczór, jeśli tylko pozwala nam na to zasobność portfela, praktycznie w dowolnym miejscu i w dowolny sposób. Jak najczęściej spędzają go Polacy? Według badań CBOS-u z ubiegłego roku większość ankietowanych (60%) uważa ostatni dzień roku za bardzo ważny lub raczej ważny. Jednak niemal wszyscy, także ci, dla których nie jest to dzień zbyt ważny, starają się powitać Nowy Rok w sposób mniej lub bardziej uroczysty. Tylko 2% Polaków twierdzi, że nie ma zwyczaju obchodzenia sylwestra, przy czym w większości są to osoby mające 65 lat i więcej. Plany co do sylwestra, przynajmniej w ogólnym zarysie, Polacy robią na ogół dość wcześnie. Na trzy tygodnie przed 31 grudnia, tylko co dziesiąty badany (10%) jeszcze nie wiedział, jak spędzi ten szczególny wieczór, natomiast zdecydowana większość (63%) deklarowała, że zamierza powitać Nowy Rok we własnym domu, w gronie rodzinnym.

Sylwester spędzany w większym gronie to przede wszystkim prywatka – spotkanie towarzyskie w domu przyjaciół, znajomych (11%) lub własnym (4%). Na bal, zabawę sylwestrową w restauracji lub kawiarni wybierało się jedynie 4% badanych. Jeszcze mniejsza grupa (2% ogółu) planowała na tę okazję wyjazd poza miejsce stałego zamieszkania. My zapytaliśmy o plany sylwestrowe naszych Czytelników.

ANIA, 24 l. Sylwestra spędzę na prywatce, ze znajomymi w Krakowie. Mamy zamiar posiedzieć przy dobrym winku, pogadać, bo w ciągu roku nie mamy na to czasu. Studiujemy w różnych miastach, niektórzy już pracują i nie jest tak łatwo zebrać wszystkich „do kupy”. Dlatego bardzo cieszę się na to spotkanie. Mam nadzieję, że wszyscy dotrą na miejsce i będzie okazja do powspominania dawnych czasów. O północy obowiązkowo idziemy na rynek!

EWA, 29 - Z natury jestem samotnikiem i uciekam od „zabaw”. Moje sylwestry od kilku lat wyglądają tak: ja, moje szczęście, dobry film na DVD, przerywany o północy na lampkę szampana i oglądanie z okna fajerwerków na osiedlu. Potem wracamy do filmu. Obok na krześle talerz ze śledziami lub inny smakołyk i tak w ciepełku siedzimy ile się da. I nic mi nie jest. Nie żałuję straconej „szalonej nocy”.

BOŻENA, 34 l. - Taaakk Sylwester, Nowy Rok.... zabawa do białego rana... Wymyślanie co w tym roku, bo przecież trzeba coś robić, coś fajnego, niepowtarzalnego, coś innego niż do tej pory, bo przecież inaczej wyjdzie się na nudziarza. Tylko czy ktoś się zapyta czy mam ochotę? Jakoś nie umiem bawić się na siłę. Zwłaszcza, że rzadko gdzie zdąża się że ten dzień jest wolny. Więc najpierw zerwij się rano, leć do pracy, potem zaraz po pracy leć się szykować na 20.00, staw się na miejsce, piękna, gotowa i w szampańskim nastroju. Pij, tańcz, śmiej się do białego rana. Sama przyjemność! Dwa lata temu organizowałam Sylwestra u siebie, rok temu bawiłam się na siłę na skądinąd sympatycznym balu (wyjazdowa impreza połączona z kilkudniową wizytą u znajomych – i jak to się stało, że całą paczką najlepiej bawiliśmy się we wszystkie 3 inne wieczory...??) a w tym roku spędzę go na nic nie robieniu w domu, z narzeczonym i jego psem. I zamiast jak dwa lata temu kimać w fotelu o 0:15 i czekać aż goście wyjdą – będę leżeć w łóżeczku i oglądać telewizję. Wygodnie i nie na siłę...

PRZEMEK, 28 l. – Jestem alkoholikiem. Leczę się teraz, przestałem pić, chodzę ma mityngi AA. Chcę zacząć żyć normalnie. Dlatego tegoroczny Sylwester to będzie dla mnie smutny czas. Nie pójdę na żadną imprezę, zostanę w domu, zamknę się tam sam na swoimi myślami. Dawniej zawsze w Sylwestra chodziłem na imprezy, musiało się coś dziać. Spędzałem ten dzień mniej więcej w tym samym gronie każdego roku. Teraz, kiedy jestem na terapii, dochodzę do wniosku, że te znajomości były budowane tylko i wyłącznie wokół kieliszka. Dlatego nie chcę spotkać tych ludzi, tak naprawdę nie mam z nimi nic wspólnego. Zawsze na tych imprezach była wódka, więc i teraz będzie. Moje leczenie dopiero się rozpoczęło i nie chcę ryzykować, że ktoś namówi mnie na wypicie. Posiedzę w domu, pomyślę o odchodzącym roku. Może postanowię coś na przyszły? Jedno postanowienie już mam: nie piję!

ELA, 30 l. – Ja chcę się dobrze bawić i to na szałowej imprezie... Może dlatego, że cały rok odkładam wypady z przyjaciółmi, że mój partner jest wiecznie zmęczony (zresztą ja też) i ewentualnie do kina idziemy... Cały rok nie byliśmy na żadnej imprezie, wiec na Sylwestra cieszę się jak oszalała i szukam świetnej kreacji. Poczuję się kobieco i zaszaleję na wielkim balu. Dodam, że mój partner również się bardzo cieszy, może w tą jedną noc uda nam się zapomnieć o naszych kłopotach i serio bawić do białego rana...

KRZYSZTOF, 31 l.: Sylwester? No, mam już plany. Zostaję w domu z moją dziewczyną, ma być kolacja ze świecami, dobre wino, szampan o północy. Taka romantyczna randka. W ten wyjątkowy wieczór chcę, żeby było inaczej niż na co dzień, kiedy nie mamy czasu dla siebie, prawie nie widujemy się w ciągu tygodnia, każde pędzi do swojej pracy. Wieczorem wracamy tak zmęczeni, że nawet nie chce nam się rozmawiać. Mam nadzieję, że w Sylwestra będzie inaczej.

BOGUŚ, 23 l.: W Sylwestra owszem, idę na imprezę, ale nie po to, żeby się bawić a po to, żeby pracować. Mam zespół, gramy muzykę klubową. Jeździmy na imprezy do klubów na całym Śląsku. A w taki wieczór jak Sylwester można przebierać w ofertach, no i zarobić więcej kasy niż normalnie. Studiuję jeszcze, więc pieniądze bardzo się przydadzą. Dla mnie nie jest to dzień szczególnie ważny, więc nie żałuję, że nie będę się bawił. Na imprezę ze znajomymi mogę się wybrać zawsze, nie tylko w ten dzień. I podejrzewam, że będziemy się wtedy bawić o wiele lepiej, niż właśnie w Sylwestra..

Jak się okazuje, możliwości spędzenia tego wyjątkowego wieczoru jest wiele. Każdy może znaleźć coś dla siebie, wybierając taką formę zabawy, jaka mu odpowiada. Nie wszyscy chcą się bawić, niektórzy nie mogą, bo w ten wieczór pracują. Jednych pytanie „co robisz w sylwestra?” irytuje, inni planują ten czas z dużym wyprzedzeniem, przygotowując się starannie na te jedną noc. Niezależnie od tego, jaki sposób spędzenia tego wieczoru wybiorą Nasi Czytelnicy, pragniemy życzyć Wam takiego sylwestra, na jakiego macie ochotę.

Justyna Gałka / Gazeta Pszczyńska

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.