Firmy w czasie epidemii Firmy w czasie epidemii

czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

Wiadomości

  • 30 marca 2007
  • wyświetleń: 1491

Czechowiczanie o abp.Kazimierzu Nyczu

Urodził się w Starej Wsi, uczył się w liceum w Czechowicach-Dziedzicach, a jego pierwszą parafią była ta w Jaworznie-Szczakowej. W niedzielę odbędzie się w stolicy ingres arcybiskupa Kazimierza Nycza, metropolity archidiecezji warszawskiej. Cała uroczystość ma być bardzo skromna.

Jako nastolatek abp. Kazimierz Nycz był uczniem Liceum Ogólnokształcącego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Czechowicach-Dziedzicach, jednej z najlepszych szkół średnich na Śląsku. Dojeżdżał do Czechowic, jak wielu jego rówieśników. Rodzice posłali go do szkoły rok wcześniej, był więc najmłodszy w klasie.

- Miał zawsze swoje poglądy na różne sprawy - wspomina Stanisław Czyż, kolega z klasy biskupa, obecny wiceburmistrz miasta.

W jedenastej klasie siedzieli obok siebie. Kazek nie mówił głośno o swoich zamiarach, ale koledzy domyślali się, jaką drogę wybierze. W 1967 r. klasa Nycza przystępowała do egzaminu maturalnego. Ten rocznik był ostatnim, który uczył się w starym budynku liceum. Dzisiaj mieści się tam Szkoła Podstawowa nr 7.

Biskup nie jest jedynym duchownym wśród klasowych kolegów. Chodził do klasy z ks. prof. Józefem Krętoszem, wykładowcą Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (razem doktoryzowali się na KUL-u), a także pochodzącym z Zabrzega ks. Andrzejem Chruszczem, proboszczem parafii św. Barbary w bielskich Mikuszowicach. Wychowawczyni Emilia Jonderko musiała mieć dobrą rękę, bowiem parę lat wcześniej spod jej skrzydeł wyszło dwóch innych duchownych: jezuita o. Bogusław Steczek oraz były sekretarz Polskiej Misji Katolickiej w Anglii i Walii, ks. Ludwik Czyż, brat Stanisława Czyża.

W 1998 r. biskup Nycz był głównym celebrantem obchodów 50. rocznicy istnienia liceum w Czechowicach. Odsłonił i poświęcił tablicę ufundowaną przez absolwentów szkoły. Wtedy też miało miejsce zabawne zdarzenie. Po mszy, kiedy wszyscy gromadzili się w holu szkoły, okazało się, że nie ma święconej wody. Wiedziało o tym zaledwie kilka osób, w tym oczywiście również biskup. Wysłano posłańca do parafii NMP Królowej Polski po święconą wodę. Została przyniesiona w butelce albo słoiku i trzeba było naprędce szukać odpowiedniego naczynia. Ostatecznie święconą wodą napełniono szklany półmisek - nagrodę dla uczniów liceum w konkursie matematycznym.

Więcej czytaj w Dzienniku Zachodnim.

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.