czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

Reklama

Wiadomości

  • 12 lutego 2022
  • 13 lutego 2022
  • wyświetleń: 3050

[Historyczne ciekawostki] Powojenne ciekawostki z raportów burmistrzów

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Historyczne ciekawostki" podaj

W latach powojennych czechowiccy burmistrzowie wysyłali regularne raporty do bielskiego starostwa. W ich treści znajduje się bardzo wiele informacji dotyczących spraw politycznych, społecznych i gospodarczych. Co najciekawsze, nie brakuje także opisów różnych nietypowych sytuacji oraz ciekawych zjawisk. Właściwie, są to gotowe ciekawostki z którymi warto się zapoznać.

Pieczątka Zarządu Gminy Czechowice-Dziedzice z końca lat 40-tych XX wieku
Pieczątka Zarządu Gminy Czechowice-Dziedzice z końca lat 40-tych XX wieku · fot. Marek Korczyk


Słynne kolejki po mięso



W raporcie z 19 marca 1949 roku znalazła się interesująca informacja o dużych kolejkach przed sklepami z mięsem. Atmosfera ludzi w nich czekających była tak zła, że nierzadko w celu ich uspokojenia musiała interweniować milicja: "W dalszym ciągu w naszej gminie jest jeszcze brak mięsa i tłuszczu. Ludność miejscowa jak również za miejscowa tworząca olbrzymie ogonki przed sklepami rzeźniczymi, w dniach wyrąbu mięsa tworzy bazę fabrykacji plotek, które są później podchwytywane i powtarzane przez wrogów dzisiejszego ustroju. Ponadto warto zaznaczyć, że często dochodzi do bójek między uczestnikami ogonów, gdzie w większości wypadków musi interweniować miejscowa Milicja Obywatelska".

Pełne sklepy zamiast kiermaszu na Placu Stalina



Mimo wszystko jednak zaopatrzenie w Czechowicach nie było najgorsze. W raporcie z lipca 1949 roku pisano o uroczystościach z okazji 5-lecia powstania PKWN (Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego). Wówczas na Placu Stalina zorganizowano kiermasz, który z powodu mimo złej pogody został odwołany. W zamian za to otwarto jednak zapełnione towarami sklepy - co spotkało się z bardzo dużym zainteresowaniem: "Uroczystość obchodu 5-tej rocznicy powstania P.K.W.N pomimo silnego deszczu jaki padał przez cały dzień, wypadła na terenie naszej gminy dobrze. Ludność tut. wezwana przez Zarząd Gminy do oczyszczenia i udekorowania swoich domów, wywiązała się dobrze. Na niektórych zakładach pracy odbyły się akademie i zabawy jak: Vacuum Raf. Przemysł Elektroniczny, Kopalnia ‘Silesia’".

"Jako główny punkt uroczystości miał się odbyć kiermasz na Placu Stalina, który do tego był odpowiednio udekorowany i przygotowany. Ze względu na silnie padający deszcz w tem dniu z tej części uroczystości na wolnym powietrzu Komitetu musiał zrezygnować. Natomiast zostały otwarte wszystkie sklepy spółdzielcze na tut. terenie, które dostatecznie zaopatrzone w towary sprzedawały po cenach zakupu. Ludność tut. i z okolicznych wiosek, która od wczesnego ranka w tem dniu pomimo silnego deszczu gromadziła się na Placu Stalina wyczekując na otwarcie kiermaszu. Z chwilą zapowiedzi jednego z członków Komitetu że kiermasz ze względu na deszcz się nie odbędzie, ludność masowo podążyła do sklepów, gdzie przez cały dzień we wszystkich sklepach, jak również przed sklepami panował olbrzymi natłok. W ramach ogólnej uroczystości odbyła się w świetlicy Walcowni Metali w Dziedzicach zabawa taneczna. Frekwencja na zabawie była duża. Zbiórka uliczna, która w tym dniu odbywała się na odbudowę Warszawy, przyniosła przeszło 20.000 zł".

Podczas zbiórki w Czechowicach na odbudowę stolicy - w lipcu 1949 roku - zebrano ponad 20 tys. złotych.

Kradzieże i wzrost popularności milicji



W raportach często pisano o kradzieżach na terenie gminy. Podczas jednej z nich złodzieje "kulturalnie" zamknęli za sobą drzwi na kłódkę: "W miesiącu sprawozdawczym zaszedł jeden wypadek włamania się do spółdzielni ‘Jedność’ w Dziedzicach, gdzie sprawcy po dokonaniu kradzieży i zabraniu towaru, zamknęli drzwi do Spółdzielni kłódką przyniesioną przez siebie. Sprawców kradzieży nie ujawniono". Ponadto ofiarą złodziei w maju 1947 roku padł proboszcz parafii Dziedzice: "Poza doszczętnem okradzeniem ks. proboszcza parafii Dziedzice przez nieznanych sprawców nic innego nie stwierdzono".

W większości przypadków dość szybko milicji udawało się wyłapywać złodziei. W raporcie z 27 marca 1947 roku zaznaczono, że ta skuteczność zwiększała popularność milicjantów wśród ludności: "Działalność organów bezpieczeństwa i milicji obywatelskiej jest bez zarzutu, w okresie przedświątecznym zaszło kilka wypadków kradzieży sklepowych, które zostały wykryte, co świadczy o dobrej sprawności M.O. Stosunek ludności do organów bezpieczeństwa i M.O jest przychylny". Na szacunek wobec milicjantów, funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa i żołnierzy negatywnie rzutowały jednak różne wybryki i działania niezgodne z prawem. Wyjątkowo wymowny jest fragment raportu z 22 lutego 1946 roku - opisuje on sytuację, w której zakładową imprezę w "Walcowni" żołnierze "uświetnili"... rzucaniem granatów: "W czasie zabawy urządzonej w świetlicy Walcowni Metali w Dziedzicach żołnierze Punktu Kontrolnego przy Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym w Dziedzicach zakłócili spokój zabawy używając nawet granatów ręcznych."

Według raportu z marca 1947 roku w Czechowicach: "Stosunek ludności do organów bezpieczeństwa i M.O jest przychylny".

Roboty na rzecz Armii Czerwonej



W 1945 roku problem dla gminy stanowiły potrzeby stacjonującej w rejonie jednostki Armii Czerwonej. Dowódcy radzieccy domagali się wozów i furmanek. Ponadto zabierali do różnych prac robotników. Tak pisano w jednym raporcie: "Wydano polecenie aby co dnia rano zjawili się robotnicy przed Urzędem Gminnym do dyspozycji Władz Wojsk Radzieckich. Stąd zabierano robotników do różnych prac". Niewątpliwie stanowiło to obciążenie dla gminy - zarówno wozy jak i robotnicy byli potrzebni do pracy cywilnych. Ponadto były duże trudności, by za takie usługi dla Armii Czerwonej otrzymać jakąś zapłatę. W raporcie z lipca 1946 roku pisano: "z tytułu należności za powyższe prace i furmanki nie została dotychczas wypłacona żadna kwota. Zaznaczamy, że i nadal są zgłaszane zapotrzebowania na ludzi i furmanki, lecz w mniejszej ilości i na pisemne zlecenia".

Nieustanny brak mieszkań



Znaczna część raportów burmistrzów do starostów kończyła się informacjami o braku mieszkań. Uważano to za największy problem gminy. Tak pisano o tym w raporcie z 20 lutego 1949 roku, zaznaczając że wpływ na te trudności ma duże uprzemysłowienie rejonu: "Największą bolączką na terenie Czechowic-Dziedzic jest w dalszym ciągu sprawa mieszkaniowa. Brak mieszkań dla świata pracy daje się dotkliwie odczuwać. Czechowice-Dziedzice są miejscowością bardzo uprzemysłowioną. Ruch ludności stale się zwiększa, przez co powstaje coraz większy głód mieszkaniowy. Z tego powodu dochodzi bardzo często do niezadowolenia i narzekań pod adresem Zarządu Gminy, który nie jest w stanie tej kwestii we własnym zakresie rozwiązać". Z kolei 27 marca 1948 podkreślano, że sytuację dodatkowo komplikuje wysoki przyrost naturalny: "Akcja mieszkaniowa jest nadal bardzo ciężka, tem więcej że naturalny przyrost ludności i zawieranie związków małżeńskich jest bardzo duży, co pogarsza sytuację mieszkaniową".

Źródła:
  • Sprawozdania sytuacyjne, Archiwum Państwowe w Katowicach oddział w Bielsku-Białej, syng. 13/227/0/3/68.
  • Wydatki na rzecz Armii Czerwonej I kwartał 1945 roku, Archiwum Państwowe w Katowicach oddział w Bielsku-Białej, sygn. 13/227/0/5/90.
  • Na tytułowej fotografii (wykonanej przez autora) widoczna jest pieczątka Zarządu Gminy Czechowice-Dziedzice z końca lat 40-tych XX wieku.

Marek Korczyk

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

Historyczne ciekawostki

Odkurzamy stare zdjęcia i niezwykłe historie mieszkańców Czechowic-Dziedzic oraz okolicznych miejscowości sprzed lat. Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Historyczne ciekawostki" podaj